Samochód od Boga

Chcę się z Wami podzielić pewnego rodzaju świadectwem. Od dłuższego czasu doskwierał mi brak samochodu i związany z tym brak poczucia wolności, możliwości swobodnego wyboru gdzie i kiedy pojadę. Zwłaszcza pewnej nocy w górach, gdy zmierzałam do ośrodka rekolekcyjnego poczułam, że Pan Bóg musi coś zrobić z moim samochodem.

speed-1249610_1920

Powiem szczerze, że nie szukałam w ogóle po ogłoszeniach ani nie rozglądałam się za autem. Wzdychałam do Ojca raz bardziej, raz mniej. Zawierzyłam mu to i powiedziałam, że ma coś zrobić z moim problemem. Obiecałam mu też, że nakleję na tylnym zderzaku hasło „Któż jak Bóg!” ( w czasie audycji w Radiu eM jeden z redaktorów opowiadał, że mijał samochód z takim napisem i bardzo go to podniosło na duchu). I o to, po kilku miesiącach pojawił się  email od mojego dobrego znajomego, że sprzedaje mały, idealny dla mnie samochód! Cena bardzo dobra i stan auta prawie bez zarzutu. W sumie nie dzwoniłam do nikogo po poradę, ponieważ stwierdziłam, że Bóg odpowiedział na moją prośbę. I oto jestem właścicielem srebrnego Mitsubishi:)

Sprawuje się wyśmienicie. A jak zobaczycie Colta z niebieskim napisem „Któż jak Bóg!” to ja:)

Reklamy
Samochód od Boga

Chrześcijańska konferencja o przywództwie (w każdej odmianie)

Tydzień temu zakończyła się konferencja The Global Leadership Summit 2015 w Kinie Kijów w Krakowie. Niesamowite przeżycie. Żałuję bardzo, że mogłam być tylko na jednym z 2 dni wydarzenia.

Chciałam Wam przekazać najważniejsze myśli z sesji, które mnie poruszyły oraz listę prelegentów wraz z dostępnymi materiałami o ich pracy. Zanim jednak do tego dojdę to kilka moich ogólnych refleksji;) Uważam, że to niesamowita inicjatywa, która łączy osoby z różnych denominacji i ukazuje, podstawy, które są nam wspólne i bliskie. Sama konferencja i jej organizacja była utrzymana na najwyższym poziomie. Niesamowicie, zaraz po darmowej kawie, podobał mi się zeszyt ćwiczeń, który był również folderem konferencyjnym.

IMG_20151122_203624

IMG_20151122_203550

Widać wyraźnie, że najważniejsze dla organizatorów jest praktyka i wdrażanie zmian w życie. Na pewno będę wracać do tego zeszytu często, bo są tam również pytania kontrolne dotyczące poszczególnych sesji. Koszt udziału, był dla mnie dość spor, ponieważ w przypadku grupy powyżej 3 osób wynosił 197 zł.  Pomimo tego wiem, że za rok również wezmę udział w GLS. Bo warto!

Mogłoby się wydawać, że jest to konferencja skierowana do liderów wspólnot, ale każdy z nas jest przywódcą w jakimś obszarze, choćby w rodzinie. Poza tym Bóg powołuje nas do bycia liderem i do rozwoju w tym zakresie, ponieważ ewangelizacja – czyli podstawowy cel Kościoła – wymaga postawy lidera. Podczas sesji i pieśni uwielbieniowych czułam działanie Ducha świętego. Wiem, że motywacja, którą czuję nie ulotni się szybko;)

Dzień 1 – tu tylko mogę Wam podać nazwiska i opis wystąpienia.

Bill Hybels główny pastor Willow Creek Community Church

Poprowadził sesję o niewymiernych wartościach przywództwa.

Krzysztof Zanussichyba nie trzeba go przedstawiać:) Jednak warto wspomnieć, że jest członkiem zarządu Europejskiej Akademii Filmowej , Papieskiej Komisji Kultury w Watykanie oraz był prezesem Stowarzyszenia Eurovisioni.

Wywiad z reżyserem przeprowadziła Marta Shaw.

Anna Dymna – wywiad przeprowadził Piotr Gąsiorowski.

Jim Collinsautor książek o przywództwie (wiem od przyjaciółki, że był to bardzo wartościowy wykład).

Odpowiedział na siedem pytań w temacie: poza od dobrego do wielkiego.

Ed Catmullwspółzałożyciel Studia Animacji Pixar, prezes Studia Animacji Walta Disney’a.Zdobywca pięciu Oscarów oraz autor książki „Kreatywność S.A.”.

Odpowiadał na pytania Billa Hybels’a.

Albert Tate założyciel i pastor Fellowship Monrovia.

Opowiedział jak przewodzić w oparciu o pozostałości.

 

Dzień 2

bp_rys
http://biskup-rys.pl/

bp Grzegorz Ryś –przewodniczący zespołu ds.Nowej Ewangelizacji – „Prowadź tam gdzie jesteś”

Jak zawsze dla mnie wypowiedź biskupa była pełna ducha i odkrywczych informacji. Nie wiedziałam, że koncepcje średniowiecznych teologów mówiły o tym, że w zasadzie centralizacja władzy w Kościele jest przeciwko Ewangelii. Dlaczego? Ponieważ każdy członek wspólnoty posiada inne zdolności i inne charyzmaty. Każdy pełni specyficzną funkcję we wspólnocie, tak jak części ciała w całym organizmie. Władza natomiast sprowadza się do zarządzaniem całością, ale nie jest ponad żadną częścią i nie odnosi się do pojedynczych osób. Kościół jest całością i tak też działa – napędzany współdziałaniem wszystkich wiernych.

Drugi wątek jaki się pojawił to kwestia odchodzenia wiernych z Kościoła. Jak zauważył bp Ryś wiele osób odchodzi ze wspólnoty, ponieważ nie czują się potrzebni, nie są w nic zaangażowani. Stąd rozeznanie darów poszczególnych osób jest niezwykle potrzebne w budowaniu wspólnoty kościelnej. Konsekwencją tego jest wniosek dotyczący ludzi o „nieregularnej” sytuacji. Właśnie ta grupa powinna być najbardziej zaangażowana w działanie Kościoła i należy jej znaleźć miejsce w aktywnościach wspólnoty jednocześnie zmniejszając  kary i wszelkie formy wykluczenia. Jednym słowem DOŚWIADCZENIE DAWANIA DAJE POCZUCIE WSPÓŁUCZESTNICTWA.

Chcesz więcej? Pooglądaj:)

Konferencja „Czy do wiary potrzebny jest Kościół?” https://www.youtube.com/watch?v=Zw4phLP1-T0

100 pytań do … na przystanku Jezus: https://www.youtube.com/watch?v=LBMp9XQQYKA

Konferencja podczas XV Jezuickich Dni Młodzieży: https://www.youtube.com/watch?v=S43-m7BwE9U

Coś do mężczyzn podczas spotkania wspólnoty „Mężczyźni św. Józefa” na Podgórzu: https://www.youtube.com/watch?v=Uz3WLlyJQrI

I film o aktualnych problemach – uchodźcy : https://www.youtube.com/watch?v=uWwcPqiER0g

http://tedxamoskeagmillyard.org
http://tedxamoskeagmillyard.org

Sheila Heenpoświęciła dwie dekady projektowi negocjacyjnemu Harvardu, który skupił się na najtrudniejszych dyskusjach. Jest autorką dwóch bestsellerów z listy „New York Times”, wśród których znalazła się jej najnowsza książka „Thanks for your feedback” – „Dzięki za informację zwrotną”.

Sesja poświęcona była informacji zwrotnej w trochę innej perspektywie niż się spodziewałam. Otóż wg. Heen większy wpływ posiada nie sposób przekazywanej informacji a jej odbieranie. To właśnie odbiorca ma największą kontrolę nad sytuacją. To on dopuszcza od siebie informacje, selekcjonuje je. Ważne jest jednak to, że nawet z kiepsko przekazanego feedbacku możemy wiele wynieść, ponieważ mamy 2 wielkie potrzeby, które możemy zrealizować dzięki słuchaniu informacji o sobie od innych osób:

  1. chęć nauki i wzrostu
  2. potrzeba akceptacji i bycia kochanym.

Dzięki nauce płynącej z feedbacku możemy i bardziej wzrastać i zmieniać się, aby inni nas akceptowali.

Heen wyróżniła następujące rodzaje informacji zwrotnej (istnieje potrzeba, aby występowały wszystkie te odmiany w naszych wypowiedziach):

– uznanie – najbardziej potrzebna informacja, ponieważ daje motywacje

– coaching – wszystko co pomaga zwiększyć swój rozwój (doradztwo, mentoring)

– ewaluacja – ocena,wynik, znajomość czyjegoś stanowiska

FAKT 1: im wyższe stanowisko ktoś zajmuje, tym rzadziej otrzymuje od kogoś coaching, ponieważ nikt nie chce psuć sobie relacji z osobą, która ma wpływ.

FAKT 2: bycie niedocenionym jest najważniejszym czynnikiem odejścia z pracy.

FAKT 3: sposób traktowania informacji zwrotnej w organizacji ma wpływ na proces uczenia się organizacji oraz jej rozwój.

WSKAZÓWKA 1: każda informacja zwrotna ma znaczenie, nawet jeśli jest źle przekazana.

3 rodzaje wyzwalaczy reakcji na informację zwrotną:

  1. ocenianie czy informacja zwrotna jest prawdziwa
  2. stopień relacji z osobą, która nam przekazuje feedback. Im bliższa nam osoba (zwłaszcza z rodziny) tym bardziej chcemy być przez nią akceptowani, więc blokujemy informacje o naszych niedoskonałościach z jej strony
  3. osobowość – im wyższa wrażliwość na przyjmowanie informacji zwrotnej tym gorzej ją przyjmujemy.

WSKAZÓWKA 2: Naucz się nic nie robić z informacją zwrotną, ale zrozumieć co nadawca miał na myśli.

WSKAZÓWKA 3: poproś przyjaciela aby powiedział co szczególnie w Tobie ceni, a następnie zapytaj jaką rzecz mam w sobie zmienić, co Ci przeszkadza w moim zachowaniu.

KONKLUZJA: najważniejsze jest, aby widzieć belkę w swoich oczach a nie drzazgę u innych.

 

Chcesz usłyszeć więcej? (po angielsku)

Konferencja TEDx „Jak użyć informację zwrotną do własnego wzrostu” https://www.youtube.com/watch?v=FQNbaKkYk_Q

Psychologia szczęścia i informacji zwrotnej : https://www.youtube.com/watch?v=BoLVO-OdfC8

Triad Consulting Memphis Leadership Conference „Trudne rozmowy w zmieniającym się czasie” https://www.youtube.com/watch?v=QECio8h7olQ

 

http://brenebrown.com
http://brenebrown.com

Dr Brene Brown jest profesorem na University of Houston, jej dwie książki „Z wielką odwagą” i „Dary niedoskonałości” stały się numerami 1 na liście bestsellerów New York Times. Jej prelekcji „Potęga wrażliwości” podczas konferencji TED w Houston uzyskała do dziś ponad 22 milionów wyświetleń – „Powstać z mocą”.

Najważniejsze zdanie jakie usłyszałam podczas tego wykładu z pewnością zapamiętam: JESTEŚMY LUDŹMI, KTÓRZY SĄ EMOCJONALNI I CZASAMI MYŚLĄ.,

Dr Brown znana jest ze swoich badań nad wrażliwością oraz osobami „fullhearted” – pełnymi serca. Według jej teorii ludzie, którzy są kochani decydują się być wrażliwi, otwarci na innych co wymaga od nich niemałej odwagi, ponieważ podejmują ryzyko odrzucenia i skrzywdzenia. Stąd nie powinniśmy mylić wrażliwości ze słabością, a wręcz odwrotnie.

Wykład podczas GLS2015 dotyczył trudnych momentów w życiu lidera i podczas podejmowania przez niego decyzji. Jednym słowem – jak sobie radzić w kryzysowych sytuacjach.

FAKT 1 : Złość jest emocją wtórną, wstyd jest jej podstawą.

FAKT 2: Mężczyzn najbardziej zawstydzają kobiety.

FAKT 3: Nasz mózg nadaje narracyjny charakter wypowiedziom innych osób. Dopowiadamy sobie początek, środek i koniec zdania, które usłyszmy. Wymyślanie sobie całej reszty to budowanie pełnej historii. Według naukowych terminów tworzymy własne teorie spiskowe, ponieważ definicją spisku jest tworzenie historii na podstawie małej ilości danych.

3 kroki przywódcy po upadku:

  1. ocena – ocena sytuacji i chęć do zajęcia się daną kwestią. Brak skupienia na emocjach jest bardzo ważny, ponieważ prawdziwy lider wywołuje dyskomfort, co łączy się ze zmianą, którą wywołuje.
  2. zmaganie – lider ma emocjonalną świadomość siebie i innych oraz gotowość do poznania tych uczuć . Posiada chęć wejścia w emocje i zmaganie się z nimi, a co za tym idzie pragnie podążać za prawdą. W tym miejscu trzeba wybrać pomiędzy ODWAGĄ a KOMFORTEM.
  3. rewolucja – nie możesz być liderem i tworzyć historii, której sam nie przyjąłeś. Musisz, jako lider, zdecydować się na zmianę i ją wywołać.

KONKLUZJA 1: Ci, którzy chcą być innowacyjni zawsze poznają czym jest porażka.

KONKLUZJA 2: Ci, którzy chcą kochać i dawać siebie zawsze poznają co to złamane serce i rozczarowanie.

Posłuchaj więcej wypowiedzi dr Brene Brown:

Wykład na konferencji TED Houston „Potęga wrażliwości”: https://www.ted.com/talks/brene_brown_on_vulnerability?language=pl

Kolejny wykład podczas TED Long Beach California „Wsłuchaj się we wstyd” : https://www.ted.com/talks/brene_brown_listening_to_shame#t-12035

„Moc bycia wrażliwym” (po angielsku): https://www.youtube.com/watch?v=Sd3DYvBGyFs

Br Brown u Oprah Winfrey Show (po angielsku):  https://www.youtube.com/watch?v=s8Pp7QB6GrE

 

http://www.religionitch.com
http://www.religionitch.com

Brian Houstonzałożyciel i pastor kościoła Hillsong – „Odporność”

Podczas wywiadu prowadzonego przez Bill’a Hybels’a padło świadectwo Briana na temat jego trudności wynikających z oskarżeń jego ojca (również pastora) o molestowanie seksualne dzieci. Wynikające z tego konsekwencje psychosomatyczne doprowadziły go poważnego stanu zdrowotnego. Szczerze mówiąc nie wiedziałam o tym fakcie i słuchanie świadectwa od człowieka, któremu nadal trzęsły się ręce na wspomnienie własnego ojca było wstrząsające.

Lista przemówień Briana Houstona po angielsku: https://www.youtube.com/results?search_query=Brian+Houston

 

craig groeschel
http://www.life.church

Craig Groeschelzałożyciel i pastor LifeChurch.tv – „Poszerzenie zdolności lidera”

Najbardziej energetyczne wystąpienie jaki chyba widziałam w życiu. Taki prawdziwy kop motywacyjny w wydaniu wojskowym;) Pastor Craig świetnie opisał kroki jakie trzeba podjąć aby rozwinąć swoje zdolności przywódcze:

  • budowanie pewności siebie – zaufaj Bogu, wyjdź spoza kręgu swoich lęków
  • rozszerzenie sieci kontaktów – otaczaj się właściwymi ludźmi, buduj relacje, ponieważ nigdy nie wiesz, która z nowo poznanych osób będzie mieć wpływ na zmianę Twojego życia
  • rozwijaj kompetencje – tylko lider z odpowiednią wiedzą i umiejętnościami jest w stanie rozwijać organizację
  • wzmacniaj swój charakter – talent zabierze Cię na szczyt, ale tylko charakter jest w stanie Cię tam utrzymać
  • zwiększaj swoje zaangażowanie – Bóg powołuje Nas do działa i ciągłego zaangażowania.

Cała seria fantastycznych mów pastora tutaj: https://www.youtube.com/results?search_query=Craig+Groeschel

 

 

 

Chrześcijańska konferencja o przywództwie (w każdej odmianie)

„Chodzenie do kościoła”

– Ale czemu chodzić akurat w niedzielę do kościoła? Ja czuję się wtedy do tego przymuszona. Wolę iść w poniedziałek i czuję się z tym lepiej – taką mniej więcej wypowiedź usłyszałam dziś od mojej bliskiej koleżanki.

To skłoniło mnie do opisania tego co powiedziałam i tego co jeszcze przychodzi mi do głowy na tak zadane pytanie. Muszę przyznać, że nadal jest mi ciężko wśród bliskich osób świadczyć o Chrystusie. Zwłaszcza w kręgu moich znajomych, którzy znają mnie jeszcze z czasów beztroski studenckiej.

Myślę, że wiele osób zadaje sobie takie lub podobne pytanie. Po co chodzić do kościoła? Dlaczego akurat w niedzielę, kiedy są tłumy? Ja również miałam takie myśli w głowie i to bardzo często. W 100% utożsamiałam się z poniższym demotywatorem:

wyzwolona_msza

To poczucie spełnionego obowiązku, jak kolejne  5,0 w indeksie. Uff, ulga. Można nareszcie zacząć dzień lub spokojnie zakończyć wieczór. Z drugiej strony w pełni zgadzałam się z tym:

wyzwolona_nie_musze_chodzic_do_kosciola

zwłaszcza, gdy uznawałam socjologię religii za ważny wyznacznik mojej wiary. Kompletna POMYŁKA, ale pogubiłam się w tym co twierdzą teorie a tym co jest prawdą. Chodzi  o pojęcie duchowości w dobie ponowoczeności.

W wielkim skrócie – od lat 70-tych nastąpił rozwój indywidualizmu, kierowania się własnymi potrzebami zamiast interesem grupy, w co weszła ideologia New Age. Pojęcie sacrum, które zawsze znajdowało się poza jednostką stało się jej integralną częścią. Do tego konsumpcjonizm i narastające poczucie „niespełnienia” doprowadziło do stworzenia np. z coachingu swoistej religii (oczywiście chodzi o nastawienie uczestników do coachingu a nie o samą formę sesji). Pojawił się nawet termin „duchowość pogranicza”:

pewien zestaw przekonań, wierzeń a także emocji związanych z transcendencją, rzadziej z rytuałem, czy religijną instytucją

(B. Szymańska, Duchowość pogranicza, w: Człowiek wobec świata na przełomie wieków /Nowe i dawne wzorce duchowości/, Wyd. Collegium Columbinum, Kraków 2001)

Brak konieczności instytucji, kapłanów, zasad, skierowanie ku wewnętrznemu sumieniu i własnym odczuciom sacrum – to właśnie wszystko co możemy znaleźć na wcześniejszym demotywatorze. To wszystko, co tworzy współczesną duchowość postmodernizmu.

Wracając jednak do głównego pytania – po co chodzić do Kościoła? – to dla mnie sytuacja jest prosta. Jeśli jestem osobą wierzącą to nie ma dla mnie takiego pytania. Jeśli wierzę, że Jezus Chrystus zmartwychwstał i prawdziwie istnieje w Kościele i w Eucharystii to wręcz pożądam tego, żeby się z Nim spotkać podczas Mszy św. Choć ciężko to sobie uświadomić czasami, to Bóg zszedł do nas w postaci tak lichej, że aż niezauważalnej. Jak można nie chcieć spotkać Wszechmogącego? Jak można nie chcieć stanąć twarzą w twarz z Osobą, która nas tak kocha, że poszła za nas na śmierć? Choć miała do wykorzystania i zastęp wojsk niebieskich i samego Ojca w Niebie. W sumie to codziennie należy z Nim być i mu dziękować w kościele. Ale, żeby była jasność, ja też mam różne zniechęcenia, jednak staram sobie uświadomić te prawdy. Zdecydowałam, że będę katoliczką, że chcę wzrastać w tej wierze (mimo tego, że wcześniej byłam do tego zmuszana) i dlatego dla mnie sytuacja powinna być prosta. Jeśli chcę i się decyduję na to by trwać w Kościele to droga rozwoju duchowego doprowadzi mnie do odkrycia głębi i wartości Mszy św.

Trzeba zadać sobie podstawowe pytanie – czy wierzę w Jezusa? Jeśli tak, to dlaczego nie chcę się z Nim spotkać? On czeka. Naprawdę ! Właśnie na mnie, bo religia chrześcijańska jest w 100% podmiotowa. To człowiek, każdy z nas jest traktowany indywidualnie i wyjątkowo. No tak, ale co zrobić jak nie czuję komfortu, wolę pójść do kościoła, kiedy nie ma tłoku i dlaczego akurat ta niedziela jest najlepsza?

Kościół to wspólnota, grupa wiernych, która się powinna wspierać i nawzajem budować swą wiarę a prawdziwy Kościół gromadzi się podczas Mszy świętej. Stąd właśnie czerpię moc. Niedziela natomiast została ustanowiona przez samego Boga jako dzień Jego chwały. On jest mądry i doskonale wie, dlaczego jest to ten dzień a nie inny. Poza tym mamy wolny czas aby poświęcić go w całości Jemu. Nie idziemy do szkoły, pracy – nasze myśli powinny być w całości na Nim skupione. Po drugie wierzę Mu. Jeśli chciał ustanowić niedzielę jako dzień swej chwały to znaczy, że to jest dobre i nie wdaję się w dyskusję, bo Mu ufam.

Myślę, że można łatwo pogubić się w tym co serwuje nam ponowoczesność- skupienie na sobie i własnych odczuciach. Stawianie siebie w miejsce sacrum i patrzenie tylko i wyłącznie na własny komfort. Ale gdzie Cię to doprowadzi? Wierzysz, że osiągniesz pełne szczęście patrząc tylko na siebie? Uwierz, że nie. Spójrz ile osób na wysokich stanowiskach, zamożnych, z sukcesami na koncie boryka się z kolejnym nieudanym małżeństwem, popełnia samobójstwo czy szuka nowych coachów, psychoterapeutów.

Pamiętaj, że za każdym razem, kiedy czujesz dziwną pustkę, której nie jesteś w stanie zapełnić to Jezus krzyczy i walczy o Ciebie. Tak, właśnie o Ciebie i nikogo innego. Wiem to, bo odkąd powierzyłam mu swoje życie nigdy ponownie nie odczuwałam tego stanu.

„Chodzenie do kościoła”

Piękno Maryi

Wczoraj rano spojrzałam w kalendarz i pojawiło się wydarzenie – Odpust Matki Boskiej Piaskowej. Powstała jakaś niewyraźna myśl na krawędzi snu – „Może by pójść?”, ale kiedy wstaję 7 rano jestem dość niemrawa. Jednak zaczęłam formację we wspólnocie, która zakłada 15 minut modlitwy rano. Musiałam więc jakoś doprowadzić się do świadomości umysłowej… i poprosiłam Maryję aby doprowadziła mnie w ten dzień do kościoła, na Jej święto.

Krakow-kosciol_Nawiedzenia_NMP_MB_Piaskowa

Pracuję dość daleko, ale akurat mój tramwaj przejeżdża obok Karmelitów. Pomyślałam więc, że wysiądę po drodze i udam się do kościoła. Oczywiście z pracy wyszłam późno, głodna jak wilk, tramwaj mi uciekł i musiałam dwa razy się przesiadać.. a nie było wiele czasu. Zawierzyłam wszytko Panu – w końcu to On panuje nad czasem i moim żołądkiem, nikt inny. I o dziwo, mimo godziny 18:00 na moim zegarku, zdążyłam spokojnie wejść do świątyni przed rozpoczęciem mszy. Chciałam się też wyspowiadać i oczywiście był ksiądz w konfesjonale 🙂 Niby nic, a jednak.

To było dla mnie wyjątkowe przeżycie – świadomość, że to święto mojej Mamy. Jej urodziny. Mam sentyment do Pani Krakowa bo wiele razy do Niej wstępowałam w drodze z poprzedniej pracy. Przyszła mi refleksja do głowy – „Jak piękne są nasze tradycyjne obrzędy!” – procesja z Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie (w kościele i po pięknych krużgankach), nowenna i nasze polskie pieśni. Lubię klimat Nowej Ewangelizacji – przemawia ona do mnie, ale w tradycji Kościoła mamy tak wiele różnorodnych nabożeństw i innych form wyrażania swej wiary. Podnoszenie rąk do góry wydaje się w tej perspektywie jedynie marnym odpryskiem możliwości.

Piękny to to był dzień. Wierzę, że Mama wysłuchała moich próśb – zwłaszcza w intencji innych osób i już Jej za to dziękuję!

Alleluja!

 

Piękno Maryi

Nowa praca od św. Josemarii Escrivy

Jeszcze dwa miesiące temu byłam w dość trudnej sytuacji. Miejsce w którym pracowałam było cudowne, ale niestety nie było pieniędzy a co za tym pojawił się lęk o własną wypłatę jak i brak rozwoju. Miała to być praca na max. rok czasu a była na ponad dwa lata. To był dobry okres, ale czułam też od dawna, że czas na zmianę. Złożyłam więc wypowiedzenie bez żadnej perspektywy na inną pracę. Nie była to pochopna decyzja. Przemodliłam to i starałam się rozeznać wolę Pana.

praca

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem założenia firmy, ale tak na prawdę nie miałam dość odwagi jak i potencjalnych klientów na podjęcie takiego kroku. Szukałam więc pracy na etat. Rozpuściłam wici – chyba wszyscy znajomi się dowiedzieli o tym, że poszukuję zajęcia. Trochę moja pycha ucierpiała – muszę to powiedzieć. Postanowiłam jednak, że zaprę się całych sił i choćby nie wiem jak źle było, będę ufać Jezusowi. Nic mnie od Niego nie odciągnie. Modliłam się o siłę trwania w tej nadziei i wierze. W związku z tym, że korzystam z mobilnej aplikacji „Modlitewnik” trafiłam „przypadkiem” na nowennę do św. Josemarii Escrivy o znalezienie pracy (lub o dobre wykonywanie obowiązków w pracy). Postanowiłam,  że obiorę sobie go jako mojego patrona na ten trudny czas. Złożyłam mu też obietnicę, że jeśli otrzymam pracę będę wszystkim mówić o efekcie jego działania oraz zakupię książkę jego autorstwa….

0626-josemaria_1

I stało się – po miesiącu otrzymałam pracę! Co ciekawe, choć wiele osób pewnie uważa „wymóg” założenia firmy za obejście przez pracodawcę wielu przepisów i kosztów, dla mnie było wyraźnym znakiem. Pan Bóg zatroszczył  się nawet o moje nie do końca sprecyzowane marzenie i dał stabilny start na rozwinięcie swojego biznesu.  Nowe miejsce jest dla mnie wyjątkowe bo osiągnęłam to czego chciałam – pracuję w biznesie. Duuużo się uczę – nie zawsze jest to zgodne z moimi poglądami, ale przecież o to chodzi. Jesteśmy powołani do głoszenia Ewangelii każdemu:) Żeby nie było – nie nawracam tam nikogo upominając i cytując fragmenty Pisma, raczej chodzi mi o codzienną postawę. Nie wiadomo jednak przed jakimi wyzwaniami Pan mnie postawi.

Oczywiście teraz czytam:

escriva

i piszę tego posta;)

Dziękuję św. Josemarii Escriva za wstawiennictwo i polecam nowennę do niego.

 

Alleluja!

 

Nowa praca od św. Josemarii Escrivy

Boża Miłość a piekło

Uh z grubej rury jak na początek;) Ale cały dzień nie mogę zapomnieć o tym filmie:

Można powiedzieć, że jest to przypadek i pomyśleć, że to tylko dzika natura. Ale Bóg jest ponad wszystkim. Wszystko jest w jego rękach i może użyć natury według swej woli. Dla Boga a więc i dla każdego chrześcijanina nie ma przypadków.

Bóg naprawdę nie jest łagodnym misiem, konceptem społecznym ani ideą, która ogarnia myślą wszechświat. BÓG JEST i widzi, czuje, troszczy się o swoje dzieci. Chce nam dać znak o swym żalu i trosce z powodu popadania w grzech. Jest to straszny grzech – jak każdy- ale dla mnie straszniejszy bo przecież w Biblii ukazano wyraźnie jak bardzo ten grzech niemiły jest Bogu. Nasz Pan chce nas ostrzec – nie może pozbawić nas wolności, bo wtedy niemożliwa by była miłość a On tego od nas pragnie – miłości w wolności.

miłość Boga

Przez cały dzień prześladowała mnie też myśl o piekle, wręcz paraliżująca myśl, która powodowała u mnie poczucie beznadziei i strach. Piekło istnieje, nie ma co do tego wątpliwości. Święta siostra Faustyna doświadczyła istoty piekła i napisała o tym właśnie po to by świadczyć o jego istnieniu.

Ten stan był czymś okrutnym, ponieważ uświadomiłam sobie, że zaprzeczam Bożej Miłości do mnie, że pochodzi to od Złego. Neguję łaskę Zbawienia, która jest mi dana za DARMO! Muszę ją jednak pielęgnować i o to w tym wszystkim chodzi. Jest ogromna NADZIEJA i wiara w życie w Niebie dzięki ofierze Chrystusa. Jest też piekło, które musi istnieć aby dać nam – grzesznikom odpowiednią perspektywę patrzenia na życie oraz zrealizować zamysł Bożej sprawiedliwości.

Boża Miłość a piekło

O czym jest ten blog?

Nie jest prostą sprawą po pracy zasiadać przy komputerze. Zwłaszcza, jeśli pracuje się przy komputerze … Ta myśl jednak pojawiała się i znikała:

 Może założyć blog o moim odkrywaniu i zmaganiu z Bogiem?

Nie traktowałam tego poważnie, bo ja?? Nie jestem teologiem ani nawet znawcą tematu, ale jednak dziś ta myśl wygrała razem ze Słowem, które otrzymałam na moje wątpliwości – Psalm 96.

(…) Rozgłaszajcie Jego chwałę wśród narodów,
Jego cuda – pośród  wszystkich ludów!
Bo wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały,
(…)
Mówcie wśród pogan: Pan jest królem.
Umocnił świat by się nie poruszył;
ze słusznością wymierza ludom sprawiedliwość (…)”

Taki też będzie mój cel – głosić chwałę Pana oraz Jego niezmierzone cuda w mojej codzienności. A dlaczego Wyzwolona? Bo tak się czuję:) Po zawierzeniu Jezusowi swojego życia wiele trosk i problemów zmieniło swój priorytet i wagę. Po czasach mrocznych, gdzie błądziłam gnana własną przyjemnością nadszedł okres odprężenia. Oczywiście, że pojawia się wiele trudności ale jednak perspektywa Bożej Miłości zmienia optykę:)

I za to chwała Panu! 😀

O czym jest ten blog?